sobota, 18 kwietnia 2015

# życie z bołdełkiem

raz dwa trzy sezon zaczynasz ty !

Ostatnią niedziele spędziliśmy na jednodniowych warsztatach frisbee pod okiem Gubiszi i Gumiszi.  I nie obraziłabym się gdyby każdy sezon od teraz zaczynał się od takich warsztatów ;) Tym razem nie wybraliśmy bloku z tossem a freestyle. Noooo fajnie się podszkolić trochę w kicaniu, sprawdzić skupienie, trochę urozmaicenia będąc w przekonaniu ,że i tak zgłosimy się w tym roku po raz drugi do tosa na disidisi. ... aż tu nagle parę dni przed semi wszystkich obiegła mrożąca krew w żyłach informacja ,że w tym roku nie będzie pro toss&fetch na DCDC   dam dam dam
tak więc trzeba było wziąć trochę bardziej serio to przygotowanie fristajlowe :p " w razie w" . Nasz ambitny plan zakładał : heej zgłoszę nas do wrocka na tossa i być może uda nam ewentualnie ogarnąć  startersy na poznań, chociaż i tak toss był bardziej brany pod uwagę . NOPE . i cały misterny plan w ...wziiuu
Trochę ponarzekałam , odbyła się wymiana paru alarmowych sms do naszych holciałek o treści "co my teraz z robimy" przyszedł moment złości ,żalu i akceptacji ; )  ale nie ma się za dużo co denerwować ważne ,że zawody w ogóle się przecież odbędą !  i tak w przypływie tych radosnych emocji na nadchodzący sezon  zapisałam nas i tu i tu na super pro ......yyyyyyyyyy.
Biorąc pod uwagę ,że mamy możliwość przybycia tylko w sobotę , wystąpimy prawdopodobnie , nawet nie prawdopodobnie ale na 100% tylko w pierwszej rundzie.
 A korzystając z okazji przybycia na zawody nie ukrywam ,że wolałabym skorzystać z full serwisu :p a nie tylko połowy , więc coraz bardziej zastanawiam się nad startersami by móc wystąpić w obu rundach jednego dnia, jednak dopiero w Poznaniu. Nie ma co się znów rzucać na głęboką wodę i atakować Wrocław zerowym przygotowaniem. I tak, w naszym przypadku nawet zwykły toss wymaga solidnego  ogarnięcia , tak freestyle będzie chyba czymś co mocno zeżre mój umysł.
Nie wiem więc czego boję się bardziej ,tego że ja jestem na to nieprzygotowana  , czy mój pies. (jednak w duszy chcę tak bardzo, chcę ,że zawsze o tym marzyłam wystąpić sobie tak o w startersach :p)

 Niby dwie minuty :p co to takiego, a jednak. Ogarniecie jakiegoś w miarę  układu nad, którym powoli zaczynam myśleć ....(serio idzie nam  powoli ;p mam dwie figury , które mogą być gdzieś tam o w środku.) Jest trudniejsze niż myślałam ,żeby podpasować pode mnie i  pod  umiejętności psa. Kiedyś już sobie jakiś tam freestyle  wymyśliłam , ale wszystko było szałaputne i takie żeby o było. Teraz chciałbym stworzyć coś w czym będę dobrze się czuć i będziemy mogli dobrze się bawić ! tak jak to na spacerach bywa.
No i punkt drugi, kondycja psa. Musimy trochę jeszcze nad nią popracować.
Jakiś czas temu mieliśmy udać się na słit sesje w polu bez zamiaru treningowego , jednakże zapakowałam frizbiacze do torby.Wypad okazał się być piękniejszy niż sobie wymarzyłam bo skończył się na pięknym treningu <3  Pan Seciu spisał się jakościowo, łapał większość dysków, pracował główką , śledził frizbiacze i walczył do końca, a także odbyło się bez żadnej zgniotki dysku ah ah . To dla nas mały , wielki sukces !
A ostatnia niedziela upłynęła nam również pod frizbiaczami i ciepłym niebem. Dzięki warsztatom mamy rzut inny niż backhand xD , który nawet ehke być może użyjemy w naszym freestylu. Tak ten fragment , w którym pisałam żeby mamy już dwie figury składa się właśnie z tego, innego rzutu i jakiś kicań pana s  :p    Nauczyliśmy się też wreszcie jak poprawnie rzucać overki i jak zmusić Srutitka do przeskakiwania mojej nogi, którą olewał i po prostu taranował.
Jeszcze raz dziękujemy za cały dzień warsztatów :) !     Muszę przyznać ,że był to kolejny bardzo udany dzień , tudzież pod kątem  pracy ze skupieniem . Seciu bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i cały czas jestem dumna . Ewidentnie zmienia się z dziecka kwiatów :D na zrównoważonego pieseczka.

Jeśli chodzi już o mnie to z drugiej strony boje się ,że przez takie treningi za mocno dodaje sobie skrzydeł i mogę się przejechać.
a już odbiegając od tematu : ładniutkie frisboo fotki nam się nazbierały :D

....patrzcie jaki jestem piękny (aczkolwiek coraz częściej zastanawiam się nad jakimś obciachaniem go. Nie chciałabym całkiem na krótko ale jakoś trochę mocniej przerzedzić , a trochę obawiam się moich umiejętności ; p
frisbee zacnie podrzucone ku gubiszi sensei
10 kwietnia minęły równo 4 lata od kiedy Seciu mieszka z nami w domu...życzyłabym sobie jeszcze wielu tych czwórek z nami.

fot. Martyna Rybak, Weronika Fresel, Klaudia Szwarczyńska, Izabela Witczak a więcej fotek z warsztatów na facebooku Hotus :)

5 komentarzy:

  1. fotki cudowne <3 bardzo bardzo spodobało mi się to ostatnie wspólne! Dzięki, że wybrałaś też moje fotki :) bardzo mi miło. życzymy powodzenia w dalszej pracy! :)
    Klaudia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się rozczarowałam, ze w tym roku nie ma tossa a rok się na to przygotowywaliśmy... ale mimo,że większości figur nie potrafimy to dzięki przekonaniu znajomych prawdopodobnie zawitamy na DCDC we Wrocławiu w startersach. Będą to nasze pierwsze takie zawody, więc jedziemy tylko dla zabawy, bo nie wiem jak zachowa się Kentucky.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli dojedziemy to będziemy trzymali za Was kciuki :D no eh jak ma się zachować , pewno ,że będzie dobrze :) ! na pewno podejdziemy się przywitać :)!

      Usuń
    2. no właśnie po dzisiejszym dniu wydaje mi się, że super nie będzie ;P znowu trzeba ćwiczyć motywację, ponieważ ja za mało nagradzam Kentucky'ego przez to Kentucky się szybko gasi i nudzi, więc znowu trzeba wrócić do ćwiczeń nad motywacją xD

      Usuń